Trasa rowerowa EuroVelo 10 to szlak liczący około 8,5 tysiąca kilometrów, biegnący wokół Bałtyku. W Polsce jego fragment znany był wcześniej jako R10, jednak dziś funkcjonuje pod wspólną nazwą całego projektu EuroVelo. Bez wątpienia to jedna z najpopularniejszych tras rowerowych w naszym kraju – i w końcu także nam udało się przejechać jej fragment.

Rozpoczęliśmy w Świnoujściu, tuż przy granicy z Niemcami, przy charakterystycznej stalowej bramie, gdzie niemal każdy rowerzysta robi sobie pamiątkowe zdjęcie. Samo miasto to ciekawe miejsce, pełne atrakcji turystycznych i z rewelacyjną plażą, ale my tylko na chwilę wpadliśmy do Fortu Anioła, przepłynęliśmy darmowym promem dla rowerzystów przez Świnę i opuściliśmy miasto, wjeżdżając na wyspę Wolin.

Po drodze minęliśmy Podziemne Miasto i dojechaliśmy do pięknej plaży niedaleko Międzyzdrojów. Pierwszy kontakt z morzem przypomniał nam, że woda w Bałtyku jest nieco chłodniejsza niż w Morzu Czerwonym, ale za to plaże mamy jedne z najpiękniejszych na świecie.

W Międzyzdrojach było tłoczno – zarówno plaża, jak i samo miasto – więc szybko wjechaliśmy do Wolińskiego Parku Narodowego, którego symbolem jest bielik. Park słynie z klifowego wybrzeża i lasów bukowych. Po przyjemnym zjeździe przez stary las dotarliśmy do Wisełki, gdzie zatrzymaliśmy się na noc na polu namiotowym.

Następnego dnia opuściliśmy wyspę Wolin i dojechaliśmy do Dziwnówka, przekraczając most zwodzony – akurat trafiliśmy na moment, kiedy się podnosił, by przepuścić statek wycieczkowy.

Za Dziwnówkiem zjechaliśmy z asfaltu i ruszyliśmy leśną drogą wzdłuż wybrzeża, odwiedzając po drodze kilka plaż. Dotarliśmy do Pobierowa, gdzie spędziliśmy kolejną noc.
Nazajutrz pogoda – jak to nad polskim morzem – zaczęła płatać figle. Z 25 stopni nagle zrobiło się 13 i zaczął padać deszcz. Rewal i Niechorze przejechaliśmy szczękając zębami i moknąc. Ciężko było się przestawić, ale jechaliśmy dalej.

Za Niechorzem trasa prowadzi wzdłuż linii zabytkowej Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej. Odrestaurowaną kolejką można przejechać się na dwóch trasach – i co ważne, można zabrać ze sobą rowery.

Za Pogorzelicą wjechaliśmy do pięknego lasu i leśną ścieżką rowerową dotarliśmy do Mrzeżyna, a potem do Rogowa, gdzie rozbiliśmy namiot na kempingu Sea Camp.
Kolejnego dnia przez Dźwirzyno (z obowiązkową wizytą na plaży) i Grzybowo dotarliśmy do zatłoczonego Kołobrzegu. Odwiedziliśmy latarnię morską, port, molo, park zdrojowy i oczywiście plażę. Po obiedzie udaliśmy się na camping Baltic, gdzie spędziliśmy ostatnią noc. Kołobrzeg zrobił na nas bardzo pozytywne wrażenie – jest tu co robić i można naprawdę miło spędzić czas.



Rano spakowaliśmy się, pojechaliśmy na dworzec i pociągiem wróciliśmy do Szczecina, gdzie czekał nasz samochód.
R10 to nie bez powodu jedna z najpopularniejszych tras rowerowych w Polsce. Odcinek od Świnoujścia do Kołobrzegu to bardzo przyjemna droga rowerowa – z bliskością morza, ciekawym urozmaiceniem terenu i wieloma atrakcjami po drodze.
Co prawda woda w Bałtyku jest zimna, ale plaże są naprawdę wyjątkowe – szerokie, czyste, często otoczone pięknymi lasami. Dobrze rozwinięta baza noclegowa sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Minusem jest przejazd przez turystyczne miejscowości w sezonie – bywa tłoczno, a poruszanie się między tłumami potrafi zmęczyć. Na szczęście między kurortami bywa pusto i spokojnie, a jazda to czysta przyjemność.
Ze względu na wiatry, najlepiej jechać z zachodu na wschód, a niewielkie przewyższenia sprawiają, że to doskonała trasa również dla rodzin z dziećmi.
My planujemy przejechać pozostałe odcinki EuroVelo 10 w kolejnych latach.
👇 Poniżej znajdziecie plik GPX do pobrania oraz relację wideo z wyprawy.
