
Dolina Baryczy to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce, oferujące niezliczone możliwości dla miłośników przyrody i aktywnego wypoczynku. Niedawno mieliśmy okazję odkryć jej uroki podczas wycieczki rowerowej, która dostarczyła nam wielu niezapomnianych wrażeń.

Naszą przygodę rozpoczęliśmy w Żmigrodzie, gdzie już na samym początku natknęliśmy się na imponujące ruiny barokowego pałacu Hatzfeldów. Do dziś zachowały się tylko fragmenty tej monumentalnej budowli, ale miejsce nadal robi ogromne wrażenie. Historia pałacu sięga XIII wieku, kiedy to w Żmigrodzie istniał gotycki zamek należący do książąt śląskich, a później czeskich. W XVII wieku Żmigród trafił w ręce rodu Hatzfeldów – możnej niemieckiej rodziny, która odegrała istotną rolę w historii Śląska. W latach 1655–1657 zamek został przebudowany na reprezentacyjną rezydencję w stylu barokowym. Pałac dotrwał w dobrym stanie aż do XX wieku. Niestety, w 1945 roku został poważnie zniszczony przez wycofujące się wojska niemieckie i nigdy nie doczekał się odbudowy. Dziś ruiny są zabezpieczone, dostępne dla zwiedzających, a wieża pałacowa została odrestaurowana i udostępniona jako punkt widokowy. Chwilę pozwiedzaliśmy i ruszyliśmy nad Barycz.

Dolina Baryczy to największy park krajobrazowy w Polsce, obejmujący obszar 87 040 ha. Charakteryzuje się unikalnym ekosystemem – dominują tu stawy rybne, podmokłe łąki i lasy. Już w średniowieczu, dzięki niewielkiemu spadkowi rzeki Barycz, zakładano tu stawy hodowlane, które dziś tworzą największy kompleks tego typu w Europie.
Dolina Baryczy oferuje ponad 1500 km szlaków rowerowych, pieszych, kajakowych i konnych, więc jest to idealne miejsce do aktywnej eksploracji – coś, czym się zajmujemy 😊. Tras rowerowych jest tu zatrzęsienie i niełatwo było się na którąś zdecydować. Na początek wybraliśmy szlak zamkowy, a następnie wskoczyliśmy na ścieżkę rowerową imienia Ryszarda Szurkowskiego – wybitnego polskiego kolarza szosowego.

Ścieżka została poprowadzona po trasie dawnej kolejki wąskotorowej, która kursowała pomiędzy Żmigrodem a Miliczem od 1894 roku przez blisko 100 lat. Po drodze mijaliśmy punkty odpoczynkowe stylizowane na stacje kolejowe, a wzdłuż trasy umieszczono znaki nawiązujące do dawnej kolei. To naprawdę ciekawie zaprojektowany szlak – szeroka, asfaltowa droga całkowicie wyłączona z ruchu samochodowego, idealna do spokojnej jazdy wśród pachnących żywicą lasów i z dala od miejskiego zgiełku.

Chyba najciekawszym punktem na trasie była stacja „Milicz Zamek”, gdzie znajduje się ekspozycja dawnego taboru kolejowego oraz ogromne akwarium z rybami hodowanymi w Stawach Milickich. Bo właśnie z rybami – szczególnie karpiami – ten region kojarzy się równie mocno jak z Baryczą.
Szlak kończy się w Grabownicy, ale my ruszyliśmy dalej, szukając miejsca na nocleg. Ze względu na podmokły teren nie było to łatwe zadanie. Już myśleliśmy, że spędzimy noc w jakichś krzakach, gdy trafiliśmy na idealne miejsce na biwak – teren Koła Łowieckiego „Darz Bór” w Miliczu. Późnym wieczorem odwiedziły nas jeszcze dwie młode pary które wpadły na wieczorne ognisko i spędziliśmy razem bardzo miły wieczór. Rano, zbudzeni przez krzyki ptaków, zwinęliśmy obóz i ruszyliśmy w dalszą drogę.

Zaskakuje nas spokój tego miejsca. Nie spodziewaliśmy się, że rejon tak popularny jak Dolina Baryczy może być zarazem tak kojący i cichy. A przy tym oferuje imponującą infrastrukturę rowerową. Park Krajobrazowy Dolina Baryczy należy do obszaru znanego jako Dolnośląska Kraina Rowerowa, która działa na rzecz promowania regionu jako atrakcyjnej destynacji dla rowerzystów.

Ale Dolina Baryczy to nie tylko rzeka Barycz. To również Stawy Milickie – potocznie nazywane Krainą Karpia. Założone przez Cystersów w XII wieku, do dziś stanowią jeden z największych w Europie kompleksów hodowli ryb oraz rezerwat ornitologiczny. Ponad 270 gatunków ptaków – w tym orzeł bielik, bocian czarny czy rzadkie gatunki gęsi i kaczek – czyni to miejsce rajem dla ornitologów. Przy odrobinie szczęścia i z lornetką można obserwować dzikie ptaki bez zakłócania ich spokoju.

Wjechaliśmy do kompleksu Stawno – najcenniejszego przyrodniczo fragmentu rezerwatu „Stawy Milickie”, który został wpisany na międzynarodową listę Living Lakes. Znajdują się tam m.in. jeziora Titicaca, Bajkał czy Morze Martwe, więc to naprawdę elitarne towarzystwo. Przez Stawno prowadzi malowniczy szlak pieszo-rowerowy oraz ścieżka przyrodnicza z czatowniami do obserwacji ptaków.

W dalszej części trasy mijaliśmy spokojne wsie z ciekawą poniemiecką architekturą. Ruch samochodowy był minimalny – idealne warunki do spokojnej jazdy. W Sułowie, największej miejscowości gminy Milicz, zrobiliśmy przerwę obiadową i oczywiście znowu sięgnęliśmy po karpia ze Stawów Milickich – świeżego, soczystego i delikatnego.

W okolicach Rudy Sułowskiej znów wjechaliśmy do rezerwatu. Uwaga: w obrębie rezerwatu obowiązuje zakaz poruszania się po groblach poza wyznaczonymi szlakami. Najlepiej przyjechać tu wiosną lub jesienią, gdy nad stawami gromadzą się setki ptaków. Warto spojrzeć też do wody w poszukiwaniu szczeżui.

Ale Dolina Baryczy to nie tylko karp i ptaki – to też komary. W ogromnych ilościach. W Niezgodzie wpadliśmy do lokalnego sklepu i poznaliśmy przesympatycznego sołtysa, który opowiedział nam o historii pomnika komara – jego własnej inicjatywie mającej przyciągnąć turystów. Gdy powiedzieliśmy mu, że szukamy miejsca na nocleg, zaproponował, żebyśmy rozbili namioty na terenach rekreacyjnych we wsi – z dostępem do prądu, toalet i miejsca na ognisko. Tak też zrobiliśmy. Super miejscówka!

To był nasz ostatni nocleg – zatoczyliśmy pętlę i wróciliśmy do Żmigrodu. Nasza wycieczka po Dolinie Baryczy była pełna przyjemnych momentów, pięknych krajobrazów i inspirujących spotkań. To miejsce łączy w sobie przyrodnicze bogactwo, historię i świetną infrastrukturę dla aktywnych. Gorąco polecamy wszystkim, którzy chcą odpocząć na łonie natury, ale nie lubią się nudzić.
Jeśli chcecie przejechać naszą trasę, plik GPX i relację video znajdziecie poniżej.
