Wietnam – informacje praktyczne

Dostaliśmy sporo pytań o koszty, pogodę, noclegi i samą trasę podczas naszej podrózy, więc zebrałem najważniejsze informacje w jednym miejscu. Może komuś się przydadzą, bo Wietnam to naprawdę świetne miejsce na rowerową przygodę.

W Wietnamie spędziliśmy 14 dni, w drugim i trzecim tygodniu marca i pogodowo trafiliśmy bardzo dobrze. Pora sucha na północy Wietnamu przypada mniej więcej od listopada do kwietnia.

 Lecieliśmy z Wiednia przez Pekin do Hanoi, liniami Air China bo tak było najtaniej. Za bilety zapłaciliśmy około 2500 zł, do tego mniej więcej 1000 zł za transport roweru, więc całość wyszła około 3500 zł na osobę. Kartony w których przewoziliśmy rowery zostawiliśmy niedaleko lotniska w małym pensjonacie FamilyTransitHotel. Za przechowanie nie płaciliśmy tylko po powrocie spędziliśmy tam noc przed odlotem za ok 40pln od osoby. Ugadalismy to wcześniej przez internet.

 Na miejscu przez dwa tygodnie wydaliśmy nie więcej niż około 1500 zł na osobę, wliczając jedzenie, noclegi, transport lokalny i promy. Szczerze mówiąc, tam, gdzie jeździliśmy, za bardzo nie było nawet gdzie wydawać pieniędzy 🙂

Jedzenie na prowincji jest tanie, ale wyboru specjalnego nie ma . Wiele lokalnych knajpek działało głównie rano i wieczorem, więc w środku dnia zdarzało się, że przejeżdżaliśmy przez miejscowość pełną restauracji i wszystkie były zamknięte. Warto więc mieć ze sobą coś awaryjnego do jedzenia.

W Wietnamie walutą jest dong. Kurs wymiany to ok. 15 zł za 100 000 d (sto tysięcy) więc trzeba się nauczyć operować kwotami z wieloma zerami co na początku nie jest proste.

Przykładowe ceny: Pho / proste danie uliczne 5-10 zł, Obiad w lokalnej knajpce 15-20 zł, kawa po wietnamsku 5 zł, Lokalne piwo 3-5 zł, Woda 1,5 l 1,5-4 zl

Nasza trasa prowadziła przez Hoa Binh – Mai Chau – Pu Luong – Ninh Binh – Cat Ba – Ha Long – Hanoi. Nie jechaliśmy jednak całej trasy rowerem. Z Hanoi do Hoa Binh, z Ninh Binh na Cat Ba oraz z Ha Long do Hanoi korzystaliśmy z transportu.

Z Hanoi do Hoa Binh (ok.100km) dogadaliśmy się z taksówkarzem, który zawiózł nas razem z rowerami. Kosztowało to około 75 zł od osoby, choć dokładnej kwoty już nie pamiętam. Pozostałe fragmenty pokonaliśmy autobusami turystycznymi. Z rowerami nie było większego problemu, choć za każdym razem trzeba było wcześniej zagadać z kierowcą. Jak będzie dużo ludzi to rowery po prostu nie wejdą do luku bagażowego.

Przez większość podróży byliśmy poza głównymi atrakcjami turystycznymi. Przez całe dwa tygodnie spotkaliśmy tylko trójkę obcokrajowców podróżujących na rowerach, a poza Ninh Binh, Cat Ba i Hanoi turystów praktycznie nie widzieliśmy.

Większość nocy spędzaliśmy pod namiotem. Największy problem z biwakowaniem polegał na tym, że dość trudno znaleźć kawałek płaskiego, wolnego terenu. Wszędzie są pola ryżowe, góry, dżungla albo zabudowania. Mimo to zawsze coś udawało się znaleźć i większość miejscówek była naprawdę świetna – spaliśmy między innymi wśród bananowców, na plaży na Cat Ba czy na podeście z widokiem na jezioro Hoa Binh.

Od czasu do czasu korzystaliśmy też z normalnych noclegów. W Tam Coc za bardzo przyjemny hotel ze śniadaniem i basenem płaciliśmy około 40 zł za osobę. Z kolei w centrum Hanoi około 60 zł za osobę za dość obskurny i śmierdzący pokój, ale przyjechaliśmy późno i spędziliśmy tam tylko jedną noc.

Bardzo pozytywnie zaskoczyły nas drogi. W większości był dobry asfalt, ruch niewielki, a jeśli już ktoś jechał, to częściej był to skuter niż samochód. Rowerem podróżowało się naprawdę świetnie.

Pogoda również trafiła nam się niemal idealna do jazdy. Przeważnie mieliśmy zachmurzone niebo, praktycznie bez deszczu, około 23°C w dzień i 17°C w nocy. Bez upału, bez zimna – dla nas warunki niemal idealne na wyprawę rowerową. Delikatnie padało może dwa razy podczas całego wyjazdu.

Zaskoczył nas też prawie całkowity brak owadów. Podczas noclegów w terenie praktycznie nie mieliśmy problemów z komarami, muchami czy innym robactwem. Nie spotkaliśmy też żadnych niebezpiecznych węży, pająków ani innych stworzeń, których trochę obawialiśmy się przed wyjazdem. Nawet psy w wioskach były wyjątkowo spokojne.

Nie zawsze łatwa była też komunikacja. Internet mieliśmy praktycznie cały czas, ale Google Translate nie rozwiązywał wszystkich problemów. Zdarzało się, że pokazywaliśmy komuś przetłumaczone zdanie, a miejscowi nadal nie bardzo wiedzieli, o co nam chodzi. Ostatecznie jednak zawsze jakoś udawało się dogadać, a ludzie byli bardzo pomocni i gościnni. Żeby mieć internet najlepiej kupić eSIM, za ok 50 zł mamy 20GB

Podsumowując – Wietnam okazał się świetnym krajem na rowerową wyprawę. Tani, ciekawy, z dobrymi drogami i bardzo przyjaznymi ludźmi. Dla nas była to jedna z najlepszych wypraw, jakie do tej pory zrobiliśmy.

Jeśli ktoś planuje podobny wyjazd i ma pytania, piszcie śmiało. Chętnie podzielimy się doświadczeniem. 🚲🇻🇳

Na YouTube jest też relacja wideo z całej wyprawy, jeśli kogoś to interesuje a jeszcze nie widział, a plik GPX z trasą można pobrać na przygodynakole.pl.

Podobne wpisy

  • Czarnogóra

    Naszą rowerową przygodę w Czarnogórze rozpoczynamy w Podgoricy, stolicy kraju. Kartony, w których przewoziliśmy rowery samolotem, zostawiamy na przechowanie w pensjonacie i ruszamy do centrum – zjeść coś lokalnego i zrobić zakupy przed wjazdem w góry. Szczególnie zależy nam na wodzie, bo podobno wyżej w górach może jej brakować. Podgorica leży pomiędzy rzekami Ribnica i…

  • Islandia

    Islandia od dawna chodziła nam po głowie jako kierunek rowerowej wyprawy. Surowa przyroda, wulkany, lodowce i miejsca, gdzie natura wciąż rozdaje karty – trudno o lepszą scenerię do podróży na dwóch kołach. Tym razem wybraliśmy południowo-zachodnią część wyspy i trasę inspirowaną słynnym Złotym Kręgiem, wzbogaconą o mniej oczywiste przystanki i noclegi pod namiotem. Po wylądowaniu…

  • Donauradweg

    Donau Radweg Rowerowa trasa wzdłuż Dunaju (Donauradweg) to jedna z najsłynniejszych ścieżek rowerowych w Europie. Prowadzi przez dziesięć krajów, od źródeł w Niemczech aż po deltę w Rumunii, a jej najbardziej znany fragment biegnie przez Austrię – i właśnie tę część postanowiliśmy pokonać z sakwami i namiotem. Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy w miejscowości Enns, dokąd dotarliśmy…

  • |

    Sprzęt wyprawowy

    Zazwyczaj skupiamy się na trasach, krajobrazach i historiach z drogi. Tym razem postanowiliśmy zrobić małą przerwę od widoków i przyjrzeć się temu, co zwykle pozostaje w tle – sprzętowi. To temat, który regularnie wraca w komentarzach. Nie jesteśmy typowymi gadżeciarzami. Sprzęt traktujemy raczej jako narzędzie, które ma nam pomóc dotrzeć z punktu A do punktu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *