Kaszubska Marszruta

Kaszubska Marszruta to sieć malowniczych tras rowerowych w północnej Polsce, w sercu Kaszub – regionu znanego z pięknych krajobrazów, bogatej kultury i unikalnego języka. Marszruta powstała z myślą o turystyce rowerowej i obejmuje około 200 km oznakowanych ścieżek, łączących najciekawsze miejsca powiatu chojnickiego i jego okolic.

Trasy prowadzą przez różnorodne tereny: od lasów Borów Tucholskich, przez jeziora, pola i urokliwe kaszubskie wsie, aż po zabytkowe miasta, takie jak Chojnice, Brusy czy Czersk. Szlaki są dobrze przygotowane – część biegnie asfaltowymi ścieżkami rowerowymi, część utwardzonymi drogami leśnymi, co sprawia, że są odpowiednie zarówno dla rodzin z dziećmi, jak i dla bardziej wymagających rowerzystów.

My naszą przygodę z Kaszubską Marszrutą rozpoczęliśmy w Chojnicach i ruszyliśmy w kierunku Jeziora Charzykowskiego, do miejscowości Charzykowy. To tutaj powstał pierwszy polski klub żeglarski, a do dziś miejsce to przyciąga tych, którzy kochają wiatr w żaglach. Jezioro Charzykowskie, nazywane też Jezioro Łukomie lub po kaszubsku Charzëkòwsczé Jezoro, latem tętni życiem – odbywają się tu imprezy żeglarskie, regaty oraz m.in. przegląd piosenki żeglarskiej.

W okolicach jeziora wskakujemy na ścieżkę szutrową, która jest wizytówką Kaszubskiej Marszruty. Muszę wam powiedzieć, że ta ścieżka to jest rewelacja – jedna z najlepszych, jakimi jechałem. Po prostu szutrowa droga wśród drzew, no jedzie się nią fantastycznie!

Marszruta to nie jeden szlak, tylko kilka odcinków – łącznie około 200 kilometrów, połączonych ze sobą lub przecinających się. Przy Jeziorze Charzykowskim jedziemy szlakiem czerwonym, ale jest tu także szlak żółty, zielony i czarny.

W miejscowości Bachorze, tuż przed wjazdem do Parku Narodowego Bory Tucholskie, rozbijamy w lesie namiot i zostajemy na noc. Rano ruszamy do Parku.

Park Narodowy Bory Tucholskie to jeden z najmniejszych parków narodowych w Polsce. Znajduje się w sercu Borów Tucholskich, które są za to jednym z największych kompleksów leśnych w Polsce i Europie Środkowej. Park obejmuje powierzchnię około 46 km² i leży w granicach powiatu chojnickiego. Otoczony jest strefą ochronną w postaci Rezerwatu Biosfery Bory Tucholskie, utworzonego w 2010 roku pod patronatem UNESCO.

Park słynie z unikalnych krajobrazów polodowcowych – znajdują się tu jeziora rynnowe i lobeliowe, torfowiska, bagna oraz rozległe, pachnące żywicą bory sosnowe. Występuje tu ponad 20 jezior i bogata flora z wieloma chronionymi gatunkami, jak rosiczki czy widłaki. Z ciekawszych zwierząt spotkać tu można m.in. wydry, bobry czy orły bieliki.

Park udostępniony jest dla ruchu turystycznego, ale z poszanowaniem zasad ochrony przyrody. Wyznaczono tu szlaki piesze, rowerowe i ścieżki edukacyjne – w tym popularne trasy wokół jezior czy przez torfowiska.

Po opuszczeniu parku narodowego dojeżdżamy do Swornychgaci – malowniczej wsi nad rzeką Brdą i przy Jeziorze Karsińskim, w otoczeniu lasów Borów Tucholskich. To jedno z najpopularniejszych miejsc wypoczynkowych i turystycznych w regionie. Można tu wypożyczyć kajaki i spłynąć Brdą – co serdecznie polecam. Można też wybrać się na ryby, na grzyby, albo pojeździć konno. Wieś nazywana jest często „stolicą kajakarstwa” Borów Tucholskich. Nazwa miejscowości regularnie pojawia się na listach „najdziwniejszych nazw miejscowości w Polsce”, co stało się swoistym magnesem turystycznym.

Dalej Kaszubską Marszrutą docieramy do Brus Jagle, a tam odwiedzamy Skansen Józefa Chełmowskiego – znanego kaszubskiego artystę ludowego, rzeźbiarza i malarza. Twórczość Józefa Chełmowskiego uznawana jest za jedno z najważniejszych zjawisk współczesnej sztuki ludowej Kaszub. Artysta nie tylko tworzył, ale też pielęgnował pamięć o kaszubskich legendach, wierzeniach i tradycjach. Jego dom i otoczenie stały się żywym muzeum, symbolem kaszubskiej tożsamości i duchowości. Myślę, że warto tam wstąpić w przerwie od jazdy.

Następnie dojeżdżamy do Brusów, gdzie robimy zakupy na wieczór i zmieniamy plany. Mieliśmy jechać dalej, ale psuje się pogoda, więc skręcamy w stronę Chojnic i powoli kończymy naszą przygodę. Zostajemy jeszcze na noc w okolicach Szotowej Góry. Noc była dosyć chłodna i deszczowa. Następnego dnia, walcząc z powiewami mroźnego wiatru i deszczem, przez Męcikał, docieramy do Chojnic.

Na koniec muszę wam powiedzieć, że Kaszubska Marszruta to zdecydowanie trasa warta uwagi. Ta szutrowa ścieżka w Borach Tucholskich jest wyśmienita i jeśli jeszcze tutaj nie byliście – koniecznie musicie to nadrobić. Poniżej GPX z trasy do pobrania oraz relacja video.

Podobne wpisy

  • EuroVelo 10

    Trasa rowerowa EuroVelo 10 to szlak liczący około 8,5 tysiąca kilometrów, biegnący wokół Bałtyku. W Polsce jego fragment znany był wcześniej jako R10, jednak dziś funkcjonuje pod wspólną nazwą całego projektu EuroVelo. Bez wątpienia to jedna z najpopularniejszych tras rowerowych w naszym kraju – i w końcu także nam udało się przejechać jej fragment. Rozpoczęliśmy…

  • Dolina Popradu

    Dowiedzieliśmy się o tej trasie przypadkiem, a okazało się, że jest świetna. To około 60-kilometrowa wycieczka rowerowa Doliną Popradu, z uzdrowiska Krynica-Zdrój do zabytkowego Starego Sącza. Szlak wiedzie przez malownicze miejscowości Beskidu Sądeckiego: Muszynę, fragmentami ścieżki po stronie słowackiej, uzdrowisko Piwniczna-Zdrój, wieś Rytro ze średniowiecznym zamkiem, by w końcu dotrzeć do Starego Sącza. To prawdziwa…

  • WTR od Wisły

    Są takie trasy, które nie wymagają ani wielkich przygotowań, ani sportowej formy, ani planowania tygodniami do przodu. Wystarczy wolne popołudnie, rower i ochota, żeby po prostu ruszyć przed siebie. Górny odcinek Wiślanej Trasy Rowerowej dokładnie taki jest. Wiślana Trasa Rowerowa to jeden z najdłuższych i najbardziej rozpoznawalnych szlaków rowerowych w Polsce. Biegnie wzdłuż Wisły –…

  • Z Zatora do Krakowa

    Dzisiaj mamy propozycję łatwej, spokojnej i całkiem malowniczej trasy z Zatora do Krakowa. Po drodze połączymy trzy szlaki: VeloSkawę, Velo Łączany oraz Wiślaną Trasę Rowerową. Niemal cała trasa przebiega w pobliżu linii kolejowej, dlatego w razie potrzeby wycieczkę można zakończyć wcześniej i wrócić do Zatora pociągiem. My przyjechaliśmy wieczorem bo chcieliśmy spędzić sobie noc w…

  • Skrzyczne

    Wstałem rano z myślą, która w mojej głowie urosła do rangi rozkazu: muszę dziś wjechać na Skrzyczne.No i nie było innej opcji – spakowałem sprzęt i ruszyłem w stronę Buczkowic, skąd rozpocząłem swoją trasę na najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego – Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Trasę miałem już rozpracowaną, bo przecież nie raz ją przejeżdżałem, ale…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *